Raport z wyprawy:

Miroslaw Czwaczka

Trekking na Ras Dashan

(marzec 2003 i marzec 2004)


DEBARK


Nocleg w Siemen Park Hotel - 25/45 B (jedynka/dwojka, lazienki wspolne). Przy hotelu knajpka z injera, spageti, ryzem, warzywami.

W biurze Parku Narodowego Gor Siemen zalatwiamy formalnosci zwiazane z trekkingiem:

a/ obowiazkowo

- oplata parkowa 70 B/osobe za kazde rozpoczete 48 godzin. Na Ras Dashan potrzeba 6 dni przy zalozeniu, iz wracamy jakims transportem z Cheneek; na powrot pieszo potrzeba jeszcze minimum 2 dni
- wynajecie uzbrojonego "scouta" - 30 B/dzien. Jesli idzie grupa to trzeba wynajac dwoch.

b/ nieobowiazkowa

- wynajecie przewodnika - 75 B/dzien. Tylko przewodnicy mowia po angielsku.
- wynajecie mula - 20 B/dzien
- wynajecie poganiacza do mula - 20 B/dzien. Przy kilku mulach mozna zredukowac liczbe wynajetych poganiaczy.
- wynajecie kucharza - 50 B/dzien
- wypozyczenie namiotow - 25 B/dzien za dwojke. Nalezy je sprawdzic, a szczegolnie odpowiednia ilosc szpilek czy sledzi.
- wypozyczenie sprzetu kuchennego od 30 B przy dwoch osobach do 80 B/dzien przy grupie ponad dziesiecioosobowej.
- wypozyczenie materacykow - 7 B/dzien.

Jedzenie kupujemy na miejscowym targu i sklepikach (makaron, ziemiaki,warzywa, owsianke, mleko w proszku, herbate, cukier, miod, przyprawy, oliwe, puszki rybne, margaryne, maslo orzechowe, pieczywo). Bardzo sie tu przydaje pomoc przewodnika. Celowe jest tez zabranie ze soba 2-3 butelek wody mineralnej na ostatnie dni trekkingu. Kupujemy tez worki na bagaze - 2 B, by wszystko ochronic przed kurzem lub blotem.


TREKKING - dzień 1

Debark (2800m. n.p.m.) - Sankaber (3250m. n.p.m.) Czas przejscia 8-9 godz. Odleglosc okolo 22 km. Wiekszosc trasy wiedzie to lagodnie pod gore to nieznacznie opada. Jedno bardziej strome podejscie wyprowadza nas na ok 3300m. n.p.m. Od polowy trasy, gdy wchodzimy na brzeg skarpy, zaczynaja sie ladne widoki. W poblizu miejsca noclegu jest woda.

Dzień 2

Sankaber - Geech (3600m. n.p.m.). Czas przejscia 6.5 - 7 godz. Odleglosc okolo 12 km. Spora czesc trasy wiedzie niedaleko krawedzi skarpy. Po drodze mozna spotkac stada endemicznego gatunku malp -Gelada Baboon. Na wysokosci 3180m. n.p.m. punkt widokowy z widocznym okresowo (po opadach) wodospadem Jenebar o wysokosci ok 800 m. Nocleg kilkaset metrow od wioski, gdzie mozna kupic jajka (3 szt za 1 B). Nad strunieniem jest prowizoryczny prysznic.

Dzień 3

Geech - Cheneek (3650m. n.p.m.). Czas przejscia 8 -8.5 godz. Odleglosc okolo 15 km. Tego dnia sa najbardziej spektakularne widoki. Po okolo dwoch godzinach od wyjscia z Geech - caly czas lagodnie pod gore - dochodzimy do szczytu Imet Gogo (3920m. n.p.m.). W dole widac morze gor. Wysokosc i widok zapieraja dech w piersiach. Nastepnie trzeba zejsc na 3630m. n.p.m. i rozpoczac uciazliwe, okolo dwugodzinne podejscie na szczyt Nataye (Inatye) - 4070m. n.p.m. Ta gorka sprawdza nasza kondycje, a slonce wyciaga ostatnie krople wody. Dalsza czesc drogi moze byc juz tylko latwiejsza, a zachod slonca w Cheneek jest wspaniala nagroda za trudy tego dnia. Ostatnio zamontowana pompa zwalnia nas z dalszych wedrowek po wode.

Dzień 4

Cheneek - Ambikwa (3150m. n.p.m.). Czas przejscia 7.5 - 8.5 godz. Poczatkowo okolo dwie godziny w gore do przeleczy na 4200m. n.p.m., a nastepnie mocno w dol az do 2850m. n.p.m. nad rzeka. Po drodze przechodzimy przez wies, gdzie mozna w chacie po prawej stronie kupic piwo i cole (pierwszy raz od wyjscia z Debarku!). Lecz nim uzupelnimy brakujace plyny mamy jeszcze jedna mozliwosc. Bedac na przeleczy mozemy skrecic w prawo i po godzinie drogi znalezc sie na szczycie Bwahit - 4430m. n.p.m., drugim co do wysokosci w Etiopii. Warto wlozyc troche wysilku na to wejscie. Omijajac prawa strona bedace u naszych stop urwisko, dochodziny ciekawsza i mniej zakurzona droga do tego samego " pubu" z piwem. Dobrze jest przeplukac tu gardlo, bo we wsi, gdzie rozbijemy oboz, beda klopoty z woda. W Ambikwo mozna na nastepny dzien zakupic kury (10 B/szt) lub koze (100-120 B) i gdy bedziemy sie trudzic nad wejsciem na najwyzszy szczyt, kucharz przyrzadzi dobre zarelko.

Dzień 5

O swicie trzeba wyruszyc na Ras Dashan. Przed nami 11 - 12 godzin chodzenia. Pierwsze poltorej godziny to podchodzenie do przeleczy na 3750m. n.p.m., a nastepnie okolo dwugodzinny trawers i kolejne strome podejscie. Jeszcze trzeba ominac kupe kamieni tworzaca kolejne wzniesienie i oczom naszym ukazuje sie cel naszej wedrowki. Pol godziny lagodnego podejscia i kilka minut prostego wspinania sie po mocnej skale i stajemy na najwyzszym szczycie -4620m. n.p.m. Kilkoro dzieci ubranych w skory, czesto bosych, mieszkajacych po pol roku w okolicznych jaskiniach razem z wypasanymi kozami i owcami, swoja obecnoscia uswiadamia nam, iz choc dotarlismy tu po kilku dniach upartej wedrowki, to chyba nie dokonalismy nic az tak wielkiego. Przez nastepne 4 - 4.5 godziny schodzimy ta sama droga do namiotow. Za chwile upiczone miesko bedzie gotowe i bedzie mozna rozpoczac walke z glodem (wlasnym) w Etiopii. Niepotrzebne juz cuchy oddamy zebranym opodal tubylcom i znikamy w namiotach, bo jutro wczesnie rano trzeba wyjsc na dluga droge.

Dzień 6

Ambikwa - Cheneek. Czas dojscia okolo 7 godzin po tej samej trasie jak dwa dni wczesniej. Im wczesniej tam bedziemy, tym wieksza szansa, ze uda sie zlapac jedna z nielicznych jezdzacych tamtedy ciezarowek. Do Debarku ( w 2003 r.) jechalem 4 godziny placac 15 B (pietnascie) od osoby (byla nas siodemka) plus 50 B za wszystkie bagaze plus po 15 B za przewodnika, kucharza i skautow. Poganiacze byli wynajeci na 8 dni, bo musieli dojsc z mulami. Calej obsludze nalezy dac jeszcze napiwki od grupy, zazwyczaj wysokosci 2 -3 dniowego wynagrodzenia.

W 2004 r. wynajalem maly autobus z Gonderu, ktory przyjechal na umowiana godzine do Chennek i zabral nas bezposrednio do Gonderu. Kosztowalo to po 220 B na osobe za trase Gonder - Debark przed trekkingiem i Cheneek - Gonder przy powrocie.

Uwagi dodatkowe:

- w ciagu dnia temperatura jest wysoka i duzo idzie sie na sloncu. Mozna isc w t-shirtcie, ale trzeba miec mocne kremy z filtrem UV

- wieczory sa chlodne wiec dobry, cieply spiwor jest niezbedny

- na szczycie trafilem raz na burze z gradem, drugi raz na zimny wiatr. Polar, kurtka, czapka sa konieczne

- jest duzo kurzu szczegolnie na drodze do Ambikwa

- w Geech i Ambikwa czesto przychodza ludzie po pomoc medyczna. Przewaznie zaropiale oczy, ale czesto powazne zaropiale rany, pogryzienia przez psy, olbrzymie czyraki. Warto miec krople do oczu, masci z antybiotykami, tabletki, materialy opatrunkowe, wode utleniona itp





Dodatkowe informacje: mczwaczka@hotmail.com

(c) Miroslaw Czwaczka


do: spis treści RAPORTY


(c) www.etiopia.pl - www.travelphoto.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone !